1, 2, 3… Supa Strikas

Trening Supa Strikas
Trening Supa Strikas

Mikołaj od zawsze zawsze fascynował się tym co widział w kreskówkach, a potem przekładał to na zabawę w realnym świecie. Tym razem przeistoczyło się to w styl bycia. Ale od początku. 🙂

W dniach 30.07.2016r – 6.08.2016r Mikołaj uczestniczył w turnusie rehabilitacyjno – rekreacyjnym organizowanym przez ‘Konik na Biegunach – Rehabilitacja ruchowa – Ewa Polańska” w Pensjonacie Gromada w Białej Wodzie. Na turnusie dzieci miały codziennie 2 h zajęć indywidualnych rehabilitacji ruchowej  (jazda konna oraz trening ruchowy) oraz integracyjne zajęcia grupowe ogólnorozwojowe (wycieczki krajoznawcze, malowanie pocztówek kamykowych, rozbijanie biwaku, zabawy nad potokiem w „co pływa, a co tonie”, wspólne wyjście na zakupy do sklepu, przygotowanie ogniska, wspólne przygotowanie kolacji dla wszystkich )
Zastanawiałam się jak zmotywować Mikołaja, żeby chętnie uczestniczył w tych zajęciach. Wiadomo, że Mikołaj zawsze na początku na wszystko co nowe i nieznane nastawiony jest na NIE. Nowe miejsce, nowe osoby i nowe sytuacje. Z jego punktu widzenia bezpieczniej jest oprotestować, wycofać się i trzymać bezpieczny dystans. W tej sytuacji zawsze pomaga książka i tablet oraz wymyślenie i porównanie sytuacji do obrazu, historii  jaką zna z książek, filmu lub komiksu. Czasem Mikołaj sam coś wymyśla, ale zwykle są to historie polegające na tym, żeby szybko ewakuować się z danego miejsca. Zwykle słyszymy, że napadną na niego zbójcerze, zjedzą go jakieś stwory, pokonają i unicestwią, itp. Jak sobie wbije coś do głowy to trudno z tym polemizować. Zawsze staramy się pokazywać i przywoływać pozytywne przykłady, dobrych bohaterów, właściwe relacje. Różnie jednak z tym bywa, bo złe charaktery zwykle są w filmach/bajkach przerysowane, barwne, charakterystyczne, a przez to  bardziej wizualnie i lepiej zapadające w pamięć.
W Białej Wodzie, gdy zobaczyłam trening Antka (uczestnik turnusu) w biało-czerwonym stroju piłkarskim na boisku sportowym z Panią Ewą skojarzyłam z kreskówką Supa Strikas jaką ogląda Miki w telewizji w porze wieczorynki. Mikołajowi pomysł z treningami w stylu Supa Strikas bardzo się spodobał. I od tej pory turnus w Białej Wodzie i treningi z Panią Ewą były treningami Supa Strikas. Bardzo się starał na tych treningach i chętnie je wykonywał. Mam nadzieję, że ten trend się utrzyma dłużej i przełoży na chętnie i aktywne ćwiczenia Mikołaja na WF w szkole. Bardzo fajnie i pozytywnie zaraził też inne dzieci ideą treningów Supa Strikas. Okrzyk 1, 2, 3… Supa Strikas stał się okrzykiem całego turnusu i świetnie integrował dzieci 🙂

Nigdy nie wiem czy jakieś zainteresowanie Mikołaja utrzyma się dłużej, ale to akurat ma bardzo pozytywny aspekt. Mikołaj chętnie teraz wychodzi na boisko przed naszym blokiem i gra w piłkę (na razie z nami, ale kto wie …. może kiedyś zagra też i z dziećmi). Pod hasłem trening Supa Strikas proponujemy  mu też inne gry i aktywności sportowe i Miki chętnie w nich bierze udział. Jest to świetny sposób na aktywne spędzanie czasu z Mikołajem ? No teraz zrobił się taki chętny do aktywności ruchowych. Szkoda że tak mało jest realnych „bez potworowych” kreskówek o dzieciach, młodzieży i relacjach. No ale wszystko przed nami


PS
Pensjonat „Gromada” w Białej Wodzie  bardzo nam się podobał za domową atmosferę, dobre warunki i pyszne jedzenie ?
PPS
Dziękujemy Pani Ewie i Pani Gosi za zorganizowanie świetnego turnusu dla dzieci  🙂 oraz zorganizowanie jazdy konnej dla nas : obfitującej w niesamowite wrażenia, szczególnie z jazdy w górskim terenie ?

Jak bym chciał mieć sobowtóra

sobowtór

Mikołaj je zupę (zupa podzielona na dwie miseczki, żeby szybciej stygła) i marudzi:

– No nie, dwie miski, a ja tylko jeden! Jak ja to mam zjeść przecież mam tylko jedną głowę, a zupek jest dwie. Chciałbym mieś sobowtóra. Ja bym zjadł jedną zupkę, a sobowtór drugą.

Sobowtór też by się przydał do odrabiania lekcji, sprzątania, chodzenia do szkoły … ale do grania na komputerze i czytania książek i oglądania telewizji już pewnie nie był by mu potrzebny.

Marzenia i problemy te same co u innych dzieci tylko często trochę inaczej wyrażane. Czasem w sposób niejednoznaczny i skomplikowany. Żeby go dobrze zrozumieć trzeba wiedzieć czym Mikołaj się aktualnie interesuje, co czytał lub oglądał, żeby zrozumieć jego logikę wypowiedzi. Jeśli ktoś ma chęć i czas to dopyta i dowie się wszystkiego. A jeśli nie to pomyśli co za głupoty ten chłopiec opowiada.

Kosmiczne plany

Saturn w porównianiu do ziemi - źródło: pl.wikipedia.org
Saturn w porównianiu do ziemi – źródło: pl.wikipedia.org

Po podziemnych fascynacjach Mikołaja nadszedł czas na zainteresowania kosmosem. Kosmos, układ słoneczny oraz podróże w kosmosie to nowe fascynujące tematy na które Mikołaj od jakiegoś czasu uwielbia rozmawiać, czytać, oglądać i bawić się.

Mikołaj ma też swój plan na życie, na razie nierozerwalnie związany z kosmosem czyli: najpierw chodzi do szkoły podstawowej Uczeń, potem do gimnazjum, potem do liceum, potem na studia a potem do pracy jako „kosmonauta”.

Na razie pilnie „studiuje” w książkach i internecie wszystkie informacje o układzie słonecznym i innych galaktykach oraz podróżach kosmicznych. Ostatnio poważnie zastanawiał się jakie zwierzątko weźmie ze sobą do rakiety kosmicznej. Podpowiedziałam mu, że może psa. – Hm … ale takiego prawdziwego? – zapytał mnie zdziwiony.

Wiedzę z zakresu znajomości układu słonecznego oczywiście wykorzystuje w praktyce tj. budując na dywanie ogromne konstelacje planet z piłek i piłeczek różnej wielkości oraz bawiąc się z tatą w szkołę czyli on-Mikołaj jest nauczycielem, a tata jest Mikołajem czyli uczniem i odpowiada na pytania i zagadki o kosmosie

Oczywiście każdy musi mieć też ulubioną planetę i wyjaśnić dlaczego akurat tą a nie inną. Mikołaja ulubioną planetą jest Saturn ponieważ jest to najładniejsza planeta w układzie słonecznym i jako jedyna ma pierścień czyli jest wyjątkowa. Na tą planetę też Mikołaj chciałby polecieć w swoją pierwszą podróż kosmiczną, oczywiście jak już zrealizuje wszystkie etapy swojej edukacji 🙂

W kontakcie z Mikołajem trzeba być bardzo precyzyjnym

mikismileW kontakcie z Mikołajem trzeba być bardzo precyzyjnym 🙂
Wczoraj po zajęciach z integracji sensorycznej podeszłam z Mikołajem do recepcji Maltańskiego Centrum odebrać potrzebną nam opinię. Pani poszła poszukać opinii, a Miki w międzyczasie zajął jej miejsce przy komputerze.
Pani mówi: –Mikołaju będę musiała Cię prosić żebyś wstał.
Mikołaj: -To proś
Pani poprosiła, Mikołaj wstał 🙂

No. nie zawsze Mikołaj poprawnie odczytuje intencje innych, ale było wesoło.

Chciałbym zostać górnikiem

wkopalniwieliczka

Od jakiegoś czasu zainteresowania Mikołaja zaczęły krążyć wokół kopalni soli w Wieliczce. Wydaje mi się, że zaczęło się to od gry Angry Birds Classik bo tam ptaki burzą domki świń pod ziemią a Mikołaj skojarzył sobie to z kopalnią soli w Wieliczce. Tak czy inaczej Mikołaj bardzo chciał jechać do kopalni soli w Wieliczce. Obiecaliśmy więc, że kiedyś pojedziemy. Ale kiedy….? Dopytywał Mikołaj. Nie było rady, trzeba było kupić bilety, przewodnik i zaplanować wycieczkę.

Do Kopalni Soli wybraliśmy się w niedzielę. Już od piątku Mikołaj studiował przewodnik (codziennie wieczorem trzeba było czytać fragmenty przewodnika), przeglądał w Internecie stronę kopalni, a w moim telefonie wyznaczał trasę dojazdu na GPS. Był bardzo podekscytowany wycieczką. Oczywiście przed ustaliliśmy obowiązujące go w trakcie zwiedzania zasady czyli: najważniejszy w kopalni jest przewodnik, musi się go pilnować i go słuchać , nie może się od niego oddalać i nie może go wyprzedzać, poza tym w kopalni nie krzyczymy (mówimy cicho żeby nie przeszkadzać innym) i nie biegamy (żeby się nie zgubić) i chodzimy za rękę z mamą albo tatą.

Wycieczka okazała się bardzo udana. Mikołaj był zwiedzaniem bardzo zainteresowany, stosował się do wszystkich zasad, chodził obok Pana –Przewodnika, słuchał jego opowieści, pomagał w otwieraniu drzwi w przejściach pomiędzy szybami, a trasę oraz obiekty do zwiedzania porównywał z książkowym przewodnikiem. W kaplicy Św Kingi nawet stwierdził Ale tu pięknie! Do dzisiaj wspomina, jak to z drugim chłopcem kręcili kieratem w kopalni i wyciągali beczkę (oczywiście za inspiracją Pana Przewodnika).  Jak kręcili w jedną stronę to beczka szła do góry, a jak w drugą to na dół. Próbował też czy ściany i płynąca solanka są słone i oglądał z zapartym tchem iluminacje i inscenizacje multimedialne.

Z tego dla nas wniosek, że Mikołaj potrafi się dostosować do zasad, pamięta je i stosuje. Interesuje i fascynuje się różnymi rzeczami. Jeśli mu na czymś zależy to całkowicie zapomina o swoich różnych stereotypiach (które obecnie praktycznie zauważa tylko ten kto o nich wie) buntach i sztywnościach w zachowaniu. Bardzo pomaga mu też to, że swobodnie umie czytać. Sam sobie przeczyta przewodnik, napisy, tabliczki ostrzegawcze typu:. NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY i się do nich stosuje. Świat przez to jest dla niego zrozumialszy, ciekawszy i bardziej przewidywalny 🙂

W towarzystwie dorosłych i nowych miejsc potrafi się już świetnie odnaleźć, ale żeby jeszcze potrafił zrozumieć swoich rówieśników i umiał z nimi rozmawiać, bawić i po prostu z nimi być. To na razie jest dla Mikołaja jeszcze bardzo trudne.

Pingwin Miki

Pingwin MikiMikołaj: Rico ma lalkę, Szeregowy ma Jednorożca a Mikołaj ma przytulankę – pingwina Mikiego.

Od kilku dni w naszym domu trwa pakowanie do wyjazdu na wakacje do Rewy (turnus terapeutyczny z „Kleksem”) Mikołaj ma za zadanie spakować to co chce zabrać ze sobą na wakacje.

Od razu wybrał pingwina Mikiego i zapakował go do torby

Pluszowego pingwina przywieźliśmy do domu z poprzednich wakacji. Wtedy Mikołaja w zoo – Gdańsku-Oliwie najbardziej ze wszystkich zwierząt interesowały pingwiny, więc kupiliśmy koszulkę z pingwinami, a w Loopy’s World- pluszowego pingwina. Oczywiście zainteresowanie trwało bardzo krótko i pingwin jak i inne pluszaki wylądował szybko w koszu na zabawki. Mikołaj nie umiał się nim bawić.

Jednak jakieś kilka miesięcy temu Mikołaj „oszalał” na punkcie „Pingwinów z Madagaskaru”. Interesuje go wszystko z nimi związane: bajki, książeczki, gazetki, kolorowanki……itd.

dyplomMiki_mA już największą nagrodą dla niego było dostanie na zakończenie roku dyplomu z zajęć logopedycznych z Pingwinami z Madagaskaru! Dyplom wisi na ścianie na honorowym miejscu:) Była to dla niego największa nagroda:)

Więc pluszowy pingwin wrócił do łask, a konkretnie do zabawy. Mikołaj odnalazł go w koszu i nazwał Mikim. Opowiada o nim, że pingwin Miki ma czupurek jak Rico i niewiele mówi, również jak Rico:). Naprawdę się nim bawi. Pingwin z Mikołajem robi misje, rozmawia z nim, opowiada mu co będzie robił na wakacjach. Ma już nawet wakacyjny plan  – odnalezienia jego przyjaciół w Loopy’s World w Gdańsku czyli: Skipera, Kowalskiego, Rico i  Szeregowego.

Myślę, że to może być trudna misja do wykonania……szczególnie dla rodziców 🙂  Na szczęście pojadą z nami też pewnie wściekłe ptaki: Angry Birds, kolekcja psów (Miki chce koniecznie pokazać je Bercie, Kiperowi i Gordonowi) oraz Clifford, T-Bone i Cleo. A może do tego czasu pojawią się też jacyś nowi przyjaciele:)

Trudne rozmowy

trudnerozmowy_m-Mikołaju czy chłopiec IKS cię bije?
– Nie
– A co robi?
– Uderza.
– A czym? Ręką?
– Nie
– Czymś innym?
– Tak, czymś innym.
– I co wtedy robisz?
– Krzyczę (mówi cichutko) , ale powinienem się odsunąć, a nie krzyczeć (mówi szybko).

Trudno powiedzieć czy to coś poważnego, czy tylko takie tam dziecięce przepychanki. Nie jestem w stanie tego ocenić. Jedno jest pewne, Miki nie potrafi się bronić. Jedyną jego reakcją jest krzyk. Niestety krzyczy też z błahych powodów, krzyczy z przekory, krzyczy jak czegoś nie chce, krzyczy też na wyrost, bo w tej sytuacji wcześniej krzyczał, więc jego krzyk tak się zdewaluował, że już się wszyscy przyzwyczailiśmy, że czasem krzyczy.

Mikołaj będzie opowiadał o bajkach, o śmiesznych zdarzeniach, ale o trudnej sytuacji sam nie opowie. Żeby się czegoś takiego dowiedzieć muszę mieć podejrzenie i sprytnie się go zapytać, ale nie za długo ciągnąć temat, bo Mikołaj nie chce o tym rozmawiać. Jeśli coś jest dla niego nieprzyjemne, to po prostu to omija, pytając albo co będzie albo co było dalej. Musimy mu przygotować gotowe „recepty” co robić w takich sytuacjach.
Pytanie tylko czy będzie potrafił je wykorzystać?

SŁYSZAŁEM ALE INACZEJ

Miki ZAWODOWIEC
Miki ZAWODOWIEC

Mikołaj od jakiegoś czasu narzekał na ucho. Robił też rybkę kręcąc głową, pewnie próbując sobie go odetkać. Trochę czasu nam zajęło zanim zorientowaliśmy się, że to nie żadne jego fanaberie, ani nowe stymulacje tylko, że ma rzeczywiście zatkane ucho. Potwierdziła nam to też Pani laryngolog podczas badania. Okazało się, że będzie musiał mieć płukanie ucha.

Zmartwili się wszyscy: my (jak my to zrobimy) , Pani laryngolog (będzie problem) i oczywiście Mikołaj (nie chcę).

Na 4 dni przed mieliśmy wpuszczać 2-3 razy dziennie specjalną oliwkę (Waxol) do czyszczenia uszu, aby rozmiękczyć czop. Miki źle to znosił. Po każdym  zakropieniu płakał, że nie może mówić. Oliwka zatykała mu ucho, więc pewnie miał wrażenie, że nie słyszy własnego głosu.

W końcu nadszedł dzień płukania ucha. Oczywiście dzień wcześniej wytłumaczyłam Mikołajowi gdzie idziemy, co Pani doktor będzie robić i po co. Nie było entuzjazmu.

W gabinecie nawet źle nie było. Oczywiście krzyczał jak Pani doktor wlewała mu wodę ogromną strzykawką do ucha, ale jakoś poszło. Mógł przecież uciekać, kopać, wiercić się, a on spokojnie siedział na kolanach taty, ja trzymałam nerkę, a Pani wlewała wodę. Niestety trzeba było zrobić dwie tury czyli kilkakrotne płukanie, potem zakropienie ucha, odczekanie 10 minut na korytarzu i ponowny powrót do gabinetu i znowu kilkakrotne płukanie. Na szczęście zakończone sukcesem – ucho zostało odetkane.

Na drugi dzień Miki już opowiadał, że był u Pani doktor. Pani doktor wciskała mu wodę w ucho. Woda wszędzie psikała i ucho się odetkało, już słyszy i może mówić. Gdy Agnieszka go zapytała:

– Miki to wcześniej nie słyszałeś?

 to Miki jej powiedział:

– Słyszałem ale INACZEJ.

Chciałbym być szczęśliwy

chcebycszczesliwyJemy obiad we trójkę w niedzielę: ja, Wiesiek i Mikołaj. Praktycznie rzadko nam się to zdarza, ponieważ w tygodniu każde z nas kończy swoją pracę o innej porze i o innej porze wraca do domu. Najdłużej pracuje Mikołaj, bo często dopiero wieczorem (po przedszkolu – terapia) wraca ze mną lub Wieśkiem do domu.
I nagle Mikołaj mówi:
– CHCIAŁBYM BYĆ SZCZĘŚLIWY.
Nie wiem czy wie co to znaczy, ale chyba trzeba będzie zacząć z nim o tym rozmawiać 🙂
A przede wszystkim dobrze przygotować się do tej rozmowy. Czyżby zaczynał odkrywać nową filozoficzno-duchową płaszczyznę w swoim życiu???

Wspinaczka stołowa

lawaMikołaj rozochocony po wspinaniu się na ściance w FORTECY, po powrocie do domu próbuje kontynuować zabawę. Robi sobie samodzielnie tory przeszkód: wersalka – ława-krzesła itd. Na co ja nie mam ochoty zbytnio pozwalać, o czym Mikołaj świetnie wie. Wchodzę do pokoju, a Mikołaj szybciutko zeskakuje z ławy. Na wszelki wypadek mówi do mnie:
-NIE WOLNO. Więc pytam Mikołaja:
-Co robimy przy ławie?
-Czytamy, piszemy, jemy – odpowiada skruszony Mikołaj. Więc komentuję dalej:
-Widzę, że świetnie wiesz, że ława nie służy do wspinania, ALE (przerywa mi Mikołaj) TO JEST WSPINACZKA STOŁOWA.
Na to logiczne stwierdzenie mojego dziecka zabrakło mi już argumentów.

Dylemat wychowawczy. Czy pozwolić skoro ma przy tym taką świetną zabawę i tak kreatywnie się bawi czy definitywnie zabronić, ponieważ może tą zabawę np. przenieść do przedszkola i będzie miał kłopoty? Z jednej strony nie chcę być taka restrykcyjna, ponieważ wiem, że jest na tyle sprawny, że nic złego w tej zabawie mu się nie powinno stać (a za jakiś czas zabawa mu się znudzi), ale wiem z drugiej strony, że takie zachowanie w przedszkolu czy u znajomych jest niedopuszczalne. Wiem też, że sama i z innymi dziećmi też tak się bawiłam w domu, na podwórku u dziadków – „z” i „bez” przyzwolenia dorosłych. Co uchodzi zdrowym dzieciom to już tym „ze spektrum” NIE.